13
marca 2008
|
|
 |
80 godzin w Chamonix |
 |
|
Prognoza na najbliższe dni brzmi - lampa! Nie pozostaje nam (z Kasią) nic innego, jak zrealizować szalony plan i ruszyć w kierunku Chamonix. Wyjeżdżamy w środę, przy czym panująca od trzech tygodni lampa ma trwać do niedzieli.
Wjeżdżając do Chamonix jesteśmy w szoku. Zero śniegu i temperatura zdecydowanie powyżej zera. Nie wróży to niczego dobrego. Krótki sen i zaraz zbieramy się do biura przewodników. Wiadomości są rozczarowujące - bardzo mało śniegu i lodu, a na dodatek zapowiadane na niedziele/poniedziałek załamanie pogody ma przynieść opady deszczu! Nasz plan zakładał aklimatyzację w Argentiere, jednak dowiadujemy się, że na murze Pre de Bar (nasz cel) , ludzie nie wspinają się już od kilku tygodni - po prostu nie ma lodu.
Mimo wszystko decydujemy się obejrzenie tego wszystkiego z bliska. Ostatnią kolejką wjeżdżamy na Les Grands Montets i super przyjemnym zjazdem ze znacznym odchyleniem w prawo podjeżdżamy praktycznie pod schronisko. Jest to świetne rozwiązanie, które polecam wszystkim - od opuszczenia kolejki w ciągu godziny znaleźliśmy się w schronisku. Kiedy wspominam trzygodzinne podejścia z stacji pośredniej, które uskuteczniałem podczas swoich wcześniejszych wizyt w tej dolinie, sam nie mogę się nadziwić swojej głupocie.
W schronisku niespodzianka. Jest zamknięte - czynna jest tylko część na parterze. Podczas wcześniejszych wizyt (zawsze w marcu), schronisko tętniło życiem, w pokojach były piecyki gazowe, a w kuchni wliczony w opłatę gaz, z którego bez problemu można było korzystać. Poza nami w schronisku była tylko trzyosobowa grupa fińskich skiturowców i jeden udający Anglika Amerykanin;-) Mimo zimna jest więc wesoło. My jednak z powodu małej ilości gazu kolejnego dnia musimy zjechać na dół.
Wczesnym rankiem ruszamy w stronę startu drogi Petit Viking (III WI4 500 m, miejsca 80 st.). Z informacji otrzymanych w Mezonie wiemy, że kilku zespołom nie udało się sforsować, znajdującej się na początku drogi szczeliny brzeżnej. Mimo wszystko decydujemy się podejść. Po dotarciu pod ścianę okazuje się, że istnieje możliwość obejścia ponad 15- metrowej przewieszonej szczeliny, znajdującym się na lewo terenem skalnym. Próbujemy. Po dwudziestu minutach wspinaczki w dość trudnym terenie ze słabą asekuracją jesteśmy z powrotem na drodze. Jak się później okaże był to najtrudniejszy fragment całej naszej wspinaczki.

Podejście pod "Petit Viking" (fot. arch. Maciek Ciesielski)
Warunki lodowe na drodze są co najmniej kiepskie. Na kluczowych wyciągach lód jest tak cienki, iż praktycznie za każdym razem czekan uderza o skałę pod lodem lub w znajdującą się między cienką warstwą lodu, a skałą pustkę powietrzną. Na całej długości drogi udaje nam się wkręcić tylko dwie śrubki, na szczęście wzięliśmy ze sobą stosunkowo duży zestaw mechaników (8 sztuk), który zapewnia nam w miarę komfortową asekurację. Ostatnie metry drogi to wspinanie w łatwiejszym, położonym już terenie. Zgodnie z tym, czego dowiedzieliśmy się wcześniej, na tym fragmencie ilość lodu i śniegu jest znikoma, za to ilość kruszyzny wzrosła diametralnie. W związku z tym, (a także usprawiedliwiając się, iż wg przewodnika większość zespołów zjeżdża po pokonaniu kluczowego lodowego kuluaru;-) postanawiamy rozpocząć zjazdy, nie docierając do grani. Dzięki nartom po niecałych trzech godzinach od rozpoczęcia zjazdów i krótkim przystanku przy schronisku, jesteśmy z powrotem w Chamonix
Kolejnego dnia udaje nam się kupić bilety na trzecią kolejkę, udającą się w kierunku szczytu Aiguille du Midi. Wśród tłumu przewodników (spotkaliśmy m.in. Valerego Babanowa) i ich klientów rozpoczynamy kolejny fajny zjazd w kierunku malutkiej i do niedawna praktycznie niewyeksplorowanej ściany Pointe Lachenal. Dodam, iż było tak ciepło, że na południowej ścianie Midi na drodze Rebuffata wspinał się w kleterkach jakiś zespół.

Tłumy narciarzy pod Aiguille du Midi (fot. arch. Maciek Ciesielski)
Nasz cel - droga Pellissier Gully (III, M5+, 85 st., 5c, 220 m, 1997 r.) okazuje się zajęta. Z pozostałych na ścianie dróg tylko M6 Solar (III, M5+, 200 m, 1998 r.) wygląda obiecująco. Niestety z otrzymanych od szkockich wspinaczy informacji wiemy, iż podczas swojej próby na tej drodze z powodu małej ilości lodu kluczowy, drugi wyciąg wycenili na szkockie 6-7, a kolejny - teoretycznie mający być położonym (80 st.) lodowym zacięciem, właśnie z powodu braku tego lodu wycenili na więcej niż szkockie 7 i wycofali się z niego (Podobna sytuacja wystąpiła, na znajdującej się obok drodze Cecchinel-Jager, na której Anglicy znaleźli znaczenie większe, niż to było opisane w przewodniku, trudności (news). Z przysłowiową duszą na ramieniu rozpoczynamy wspinaczkę. Bardzo długim, 70-metrowym wyciągiem łączymy dwie pierwsze długości liny. Na kolejnym mijamy w różnych miejscach dwa haki z ewidentnymi karabinkami wycofowymi. Rzeczywiście fragment ten jest trudny, ale głównie pod względem asekuracyjnym - asekuracji przez klika metrów trudności po prostu nie ma. Dalej droga biegnie już łatwiejszym, choć z powodu bardzo małej ilości lodu bardzo kruchym terenem. Należy pamiętać, żeby w pewnym momencie odbić w lewo w łatwiejszy śnieżny teren, a nie kontynuować wspinaczki prosto w przewieszone kruche wanty - niestety widać tam różne pętle. Po skończeniu drogi można zejść łatwym terenem lub zjechać linią drogi.
Droga ta jest bardzo fajną, techniczną wspinaczką, idealnie nadającą się na cel aklimatyzacyjny. Ważna uwaga. W najnowszym przewodniku jest źle wrysowana - w rzeczywistości stratuje z 15-20 metrów bardziej w prawo - widać pętle stanowiskową. Drogę przeszliśmy bez użycia haków i śrub lodowych, przydają się za to małe mechaniki.
Po skończeniu wspinaczki zjeżdżamy lodowcem na dół i tu kolejna przykra niespodzianka. Z powodu małej ilość śniegu, zjazd do samego Chamonix nie jest możliwy, trzeba korzystać z gondoli i kolejki z Montenvers, a to niestety sporo kosztuje....

Widok z Grande Montes na Dolinę Argentiere
(fot. arch. Maciek Ciesielski)
W rezultacie, w ciągu 80 godzin spędzonych w Chamonix udało nam się pokonać grubo ponad 600 metrów ściany i zjechać na nartach ponad 5 tys. metrów przewyższenia.
Wyjazd odbył się dzięki wsparciu Polskiego Związku Alpinizmu oraz firm: Warmpeace i Montano.
|
 |
Maciek Ciesielski |
 |
|
Źródła: PZA |
 |
 |
| Komentarze: |
|
 |
 |
Brak komentarzy |
 |
|
|
 |
 |
 |
|
|
|
|
|
|
Archiwum: |
|
2010:
09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01
2009:
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01
2008:
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01
2007:
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01
2006:
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01
2005:
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01
2004:
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01
2003:
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01
2002:
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01
2001:
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01
2000:
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06, 05, 04, 03, 02, 01
1999:
12, 11, 10, 09, 08, 07, 06
|
|
|
Zawody: |
 |
|
2009,
2008,
2007,
2006,
2005,
2004,
2003,
2002,
2001,
2000,
1999
|
 |
|
 |
Wersja RSS
|
 |
|